Ujazd to wieś w Polsce, która jest położona w województwie świętokrzyskim, w powiecie opatowskim, w gminie Iwaniska.
Zamek w Ujeździe powstał w XVII w. i był jednym z największych i najznakomitszych zamków w Polsce. Zamek jest typowym przykładem tzw. „palazzo in fortezza”, czyli reprezentacyjnej rezydencji przystosowanej do obrony. Mimo licznych badań zamku do dziś nie wiadomo dokładnie kiedy zaczęła się budowa zamku. Często podaje się rok 1621. Natomiast na bramie został umieszczony rok 1631. Z budową kompleksu łączy się nazwisko Wawrzyńca Senesa włoskiego architekta i budowniczego.
Niezwykła i monumentalna budowla w założeniu miała prawdopodobnie świadczyć o bogactwie fundatora, a imię jego wpisać w historię kraju. O jej wielkości świadczy fakt, że przed wybudowaniem Wersalu był to największy kompleks pałacowy w Europie.
Trudno uwierzyć, że obiekt ten w pełni swej świetności funkcjonował zaledwie przez 11 lat!
Zamek symbolizuje czas – kalendarz: miał tyle okien ile dni w roku, tyle komnat ile tygodni, tyle wielkich sal ile miesięcy, wreszcie tyle baszt ile pór roku. Konie w stajniach jadały z marmurowych żłobów, przeglądając się w kryształowych lustrach. Na ścianach budowli umieszczono galerię przodków i osób pokrewnych rodzinie Ossolińskich, co świadczyło o potędze rodu oraz jego wielkich zasługach.
O sile obronnej zamku Krzyżtopór decydowała między innymi jego lokalizacja oraz nowożytne fortyfikacje bastionowe, co w sumie dać miało idealną nie do zdobycia twierdzę. Na miejsce jej lokalizacji wybrano cypel skalny wzniesienia otoczony z dwóch stron wąwozami, a z trzeciej podmokłym terenem wytworzonym przez ciek wodny. Dodatkowo cypel odcięty został fosą częściowo wykutą w naturalnych skałach. Na bastionach rozmieszczono stanowiska artyleryjskie. Wjazd po drewnianym zwodzonym moście dodatkowo zabezpieczała wysoka wieża, z której łatwo było razić ewentualnych atakujących.
Na wieży umieszczono symbole charakteryzujące właściciela: krzyż mający oddać ogrom wiary fundatora oraz Topór – herb rodzinny Ossolińskich. Przez bramę wchodzi się na trapezowaty dziedziniec pałacowy. Wzdłuż niego biegną jednopiętrowe boczne skrzydła. Na wprost jest widoczny wzniesiony na planie prostokąta pałac posiadający w środku korpusu eliptyczny dziedziniec. Idąc prosto z eliptycznego dziedzińca dotrzemy do prostokątnego skrzydła pałacu, w którym znajdowała się reprezentacyjna część zamku z jadalnią i salą balową. Jadalnia mieściła się na pierwszym piętrze, nad nią rozlokowano salę taneczną. Z niej można było przedostać się do komnaty mającej akwarium w miejscu sufitu, którą ulokowano w ośmiobocznej baszcie kończącej główną oś zamku. Północno-wschodnie skrzydło boczne budowli to obiekt gospodarczy z niezwykłymi stajniami o marmurowych żłobach i kryształowych lustrach. Jak podają legendy podziemnym korytarzem wiodącym pod zamczyskiem kursowały karoce do odległego o kilkanaście kilometrów zamku w Ossolinie.
LEGENDY:
Kronika rodzinna Ossolińskich wspomina, że w sierpniu roku 1649 obudził straż zamkową niesamowity tętent koni. Gdy stróże zamku spojrzeli w dół z murów, zobaczyli zamiast oddziału wojska jedynego tylko rycerza, w którym rozpoznano ówczesnego właściciela posesji Krzysztofa Baldwina. Po pewnym czasie otworzono mu bramę, lecz jeździec rozpłynął się we mgle. W jakiś czas później do Ujazdu dotarła smutna wiadomość, iż Pan zamku zginął w bitwie pod Zborowem na Podolu, gdzie Polacy wystąpili przeciw zbuntowanym Kozakom i Tatarom. Prawdopodobnie od tego czasu wielokroć widziano o zmierzchu lub w nocnej porze jeźdźca w husarskiej zbroi, stojącego na murach.
W starym zamczysku pojawia się czasami inne jeszcze widmo: krewna Wojewody Krzysztofa – Biała Dama, której spotkanie nic dobrego nie wróży. Doświadczywszy w młodości miłosnego zawodu, stała się nieznośną jędzą kierującą się wstrętem do ludzi. Miała posiadać według legendy białego pieska, który w jej mniemaniu rozpoznawał złych ludzi. To też, gdy pojawił się w zamku człowiek, na którego zwierzę zaszczekało, natychmiast wrzucano nieszczęśnika do lochu, torturując i morząc głodem. Jeden z gości znający obyczaj pani, w momencie gdy pupilek zaszczekał, zgładził nieszczęsną pannę, zanim zdołała przybyć służba zamkowa, by wrzucić go do lochu. Nie całkowicie udało mu się uwolnić zamek od jędzy, bo czasem nocami pojawia się na murach wraz ze swym faworytem.
HISTORIA:
Nazwa zamku – Krzyżtopór – wzięła się od dwóch symboli wykutych po bokach bramy wejściowej. Krzyż oznaczał, że fundator zamku był zagorzałym katolikiem, natomiast topór, to herb Ossolińskich.
Krzysztof Ossoliński otrzymał wieś od swojego ojca Zbigniewa w 1619 r., natomiast pierwszy dokument potwierdzający istnienie rezydencji powstał w 1627 r. właśnie na terenie zamku. Budowa trwała do ok. 1644 r. i miała pochłonąć 30 milionów złotych. Po śmierci Krzysztofa Ossolińskiego, rok po zakończeniu budowy, zamek przeszedł w ręce jego syna, Krzysztofa Baldwina, który z kolei zginął w bitwie pod Zborowem w 1649 r. Następnie zamkiem władały rody Denhoffów i Kalinowskich. W 1655 r. zamek zajęli Szwedzi i pozostali w nim do 1657 r. Poczynione przez nich zniszczenia sprawiły, że zamek nie był używany do 1720 r., kiedy to w najlepiej zachowanej części zamieszkali Morsztynowie, a po nich Pacowie. Morsztynowi przeprowadzili niewielki remont budowli, a Michał Jan Pac udostępnił prawe skrzydło zamku konfederatom barskim. Późniejsze walki przyczyniły się do dalszych zniszczeń zamku, a jego ostatnim mieszkańcem był w latach 1782-1787 Stanisław Sołtyk. W czasie II Wojny Światowej zamek uległ dalszym zniszczeniom, które częściowo udało się naprawić w 1971 r. z funduszu Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków. W 1980 r. Ministerstwo Obrony Narodowej zdobyło fundusze na kompleksową odbudowę zamku z zamiarem przeznaczenia go na ośrodek wypoczynkowy. Inwestycje przerwał stan wojenny. Później nigdy do niej nie powrócono.
CIEKAWOSTKI:
Sala jadalna na górnej kondygnacji pałacu miała ponoć strop wykonanay ze szkła w ten sposób, że wydawało się, iż jest to wielkie akwarium z rybkami w środku.
W przyziemiu północnej wieży płynie źródełko, z którego zaopatrywano zamek w wodę. Woda ta, o nazwie Krzyżtopożanka, jest bardzo smaczna i uchodzi nawet za leczniczą.
W jednym z podziemnych pomieszczeń można podobno zobaczyć drobne stalaktyty i stalagmity narosłe wskutek 300-letniego przecieku wody opadowej przez sklepienie ze skały wapiennej.
Stajnie zamkowe posiadają świetne właściwości akustyczne. Warunki tam panujące są tak dobre, że w pomieszczeniach tych można z sukcesem organizować niewielkie koncerty.
W miejscu, gdzie dawnej rosły wspaniałe ogrody w stylu francuskim znajduje się skromny krzyż upamiętający więźniów z Ostrowca rozstrzelanych tutaj w 1944 przez żandarmerię niemiecką. Powodem egzekucji był atak polskich partyzantów na samochód niemieckiego starosty Oporowa. W wyniku ostrzału zmarła ciężarna żona starosty.
Ponoć za czasów tow. Wiesława (Gomułki) zamek Krzyżtopór stał się obiektem zainteresowań pewnego bogatego Amerykanina, który chciał go kupić, a następnie pociąć na bloki, wywieźć do USA i tam ponownie złożyć na terenie swojej posiadłości w Teksasie.
Stan zachowania: Malownicze ruiny.
Wstęp: Wejście na teren ruin jest płatny.
Parking: Obok zamku jest darmowy parking.
Trudność odnalezienia: Zamek stoi przy głównej drodze, a w dodatku z odległości 15 km prowadzą drogowskazy.
Trudność dojścia: Dojście do zamku i jego zwiedzanie nie wymaga końskiego zdrowia. Jedynie wędrówka po lochach jest trudniejsza.
Subiektywna ocena: Za umiarkowaną cenę otrzymuje się 3-4 godziny niczym nie skrępowanej zabawy.